Po osiemnastu miesiącach od zaginięcia Zbigniewa Kozubińskiego pojawił się nowy, potencjalnie przełomowy trop. Mężczyzna z Gniezna zniknął bez śladu, a jego rodzina przez wiele miesięcy nie miała żadnych potwierdzonych informacji o jego losie. Teraz zgłosiła się kobieta, która twierdzi, że widziała go 2 maja 2024 roku w pociągu relacji Berlin-Wrocław.
Świadek, pani Bożena, opisała, że w drodze do Wrocławia zaczepił ją młody mężczyzna prosząc o możliwość wykonania telefonu. Mówił, że został okradziony, wracał z Niemiec do domu i od kilku dni nic nie jadł. Wspominał, że zamierza zatrzymać się u babci we Wrocławiu. Kobieta przekazała mu wodę, ciastka i pieniądze na taksówkę. Pomocy udzielił również inny pasażer, który miał pozwolić mężczyźnie zadzwonić do matki.
Pani Bożena przyznała, że dopiero niedawno zorientowała się, iż rodzina Zbyszka nie ma żadnych krewnych we Wrocławiu. Skontaktowała się z jego bliskimi i policją, przekazując szczegóły spotkania.
To pierwszy od wielu miesięcy wiarygodny ślad, wskazujący, że Zbigniew Kozubiński mógł przebywać we Wrocławiu 2 maja 2024 roku około godziny 21. Wciąż nie wiadomo jednak, co stało się później - czy wysiadł na Dworcu Głównym i dokąd się udał.
Rodzina przypomina, że przed zaginięciem Zbyszek miał być pobity i mógł być ranny. Nie posiadał przy sobie dokumentów, telefonu ani pieniędzy.
Policja oraz osoby prowadzące poszukiwania apelują do mieszkańców Wrocławia i okolic o kontakt, jeśli ktokolwiek widział mężczyznę odpowiadającego rysopisowi Zbigniewa Kożubińskiego, szczególnie w rejonie dworców, parków lub schronisk. Każda, nawet najmniejsza informacja, może okazać się kluczowa.
Rodzina wciąż wierzy, że Zbyszek żyje i potrzebuje pomocy. Wszelkie informacje można przekazywać anonimowo do policji lub do organizacji zajmujących się poszukiwaniami osób zaginionych.