O zdarzeniu jakie miało miejsce w sobotni wieczór 26 lipca, poinformowało Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
Pies miał wyjść przez niedomkniętą furtkę i zabrany przez nieznane osoby z białego samochodu, który oddalił się w kierunku Witkowa.
W niedzielę o szczęśliwym finale poszukiwań maltańczyka zabranego z ul. Witkowskiej przez nieznane osoby poinformowała Fundacja Przyjaciele Zwierząt opisując przebieg sytuacji.
Z ogromną ulgą i radością informujemy, że malutka sunia, która została zabrana sprzed posesji przy ul. Witkowskiej w Gnieźnie, wróciła już do swoich właścicieli. Jest bezpieczna, cała i zdrowa – ponownie w objęciach swojej rodziny.
Co się wydarzyło?
Piesek przez przypadek wyszedł przez niedomkniętą furtkę. To była chwila. Dosłownie kilka minut później przejeżdżający biały samochód zatrzymał się, a osoby z auta zabrały psa z ulicy. Właściciele natychmiast rozpoczęli gorączkowe poszukiwania. Zgłosili sprawę na policję i rozpoczęli publikowanie ogłoszeń.
Dzięki niesamowitemu zaangażowaniu naszej koleżanki z Fundacji – obdarzonej prawdziwym detektywistycznym zmysłem – i dzięki informacjom od Was, udało się namierzyć samochód, a dalej – jego trasę i miejsce postoju. Koleżanka ruszyła w teren, odnalazła pojazd, przeprowadziła wywiad, trafiła do osoby, która brała udział w zabraniu psa… i sunia wróciła do opiekunów.
Na zdjęciach i nagraniu możecie zobaczyć ten piękny moment powrotu – szczęścia nie da się opisać słowami.
Chcemy też odnieść się do komentarzy, które pojawiły się pod wcześniejszymi postami. Tak – furtka była niedomknięta, i tak – piesek wyszedł. Czy to błąd? Tak. Ale pytanie: czy komuś z nas nigdy nie zdarzyło się czegoś nie dopilnować? Nawet dzieci czasem wychodzą niezauważone z domu – tym bardziej psy. Ważne jest, jak reagujemy – a rodzina tej suczki zareagowała natychmiast. Byli w rozpaczy, w stresie, w szoku. I zrobili wszystko, co mogli, by ją odzyskać.
Rozumiemy też, że osoby, które zabrały psa z ulicy, mogły działać z dobrych pobudek – widząc biegające po ruchliwej ulicy zwierzę, chciały je zabezpieczyć. Ale trzeba to jasno powiedzieć: jeśli znajdujemy psa, naszym obowiązkiem jest natychmiastowe powiadomienie odpowiednich służb – schroniska, policji, straży miejskiej – a także umieszczenie ogłoszeń w mediach społecznościowych. Można też odezwać się do lokalnego radia. Zwierzę, zgodnie z polskim prawem, traktowane jest jako rzecz – nie można jej po prostu zabrać i zatrzymać. To także kwestia moralności: ten pies miał swoją rodzinę, która go szukała i cierpiała. Niestety, osoby, które go zabrały, nie wykonały żadnego z tych kroków. Mijały kolejne godziny, a nikt nie próbował odnaleźć właścicieli.
Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli – każdej osobie, która przesłała informację, udostępniła post, podniosła alarm. Dzięki Wam ten piesek wrócił do domu.
Niech ta historia będzie przestrogą, ale też lekcją empatii i refleksji.